15 stycznia 2012

sanki

Niedzielne przedpołudnie. . .  Tata zdecydował, że czas na sanki!!! Mimo że śniegu spadło niewiele, to radości mnóstwo. Najpierw odbyło się sankowe szaleństwo, a później miał miejsce zmasowany śnieżny atak na biedną przeziębioną mamę, która z zazdrością śnieżne zabawy oglądała zza szybki :-(



1 komentarz:

  1. :-) Ale fajnie! Zazdrościmy. I przyklejamy chory nos do szyby.

    OdpowiedzUsuń