19 maja 2012

polowanie na motyjka cz. II

Bardzo ale to bardzo wszedł Mi do głowy pomysł na złapanie motylka. Bardzo ją intrygują. Pewnie dlatego, że kolorowe, a do tego pojawiają się i znikają niepostrzeżenie. Potrafi wypatrzeć te kolorowe cuda w każdym miejscu :-). Dzisiaj kiedy ja przygotowywałam obiad ona postanowiła złapać motyla samodzielnie. Co chwilę przybiegała po kolejnego ogórka z mizerii tłumacząc mi że to dla motylka, bo one bajdzo jubią ogójki :-). W końcu lekko zrezygnowana, po części najedzona przyszła po ratunek. Mamo ja pociebuje coś na motyle.... No tak... Co można wymyślić będąc w kuchni i mając do dyspozycji narzędzia kuchenne??? Oczywiście!!! SITKO!!! Rozpromieniona minka małego Misia kiedy zobaczyła co mama szybko wymyśliła....BEZCENNE :-)







I jeszcze jedna rzecz. Co może sprawić Wielką, Olbrzymią radość???? Paczka!!! A w niej: 
  • 2 kg cudownie świeżych szparag (od tej ilości aż mi się w głowie zakręciło i od razu powstało 10 pomysłów jak je wykorzystać), 
  • T-shirt z wymarzoną Minnie (reakcja Miśki?? : Właśnie o to mi chodziło!!!! - a moja szczęka powiędrowała badzo bardzo nisko!!!)
Dziękujemy Mutti!!!


2 komentarze:

  1. U nas tez obsesja motylkowa. A nawet raz udało się złapać. Nie przeżył zabawy...
    Co za skupienie na pierwszym zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń